KARTKA O WYCHOWANIU - CZERWIEC


Rodzice pytają:

"Jak być autorytetem dla swoich dzieci? "

Kościół w Kazimierzy Małej

W związku z przeżywanym Rokiem bł. Edmunda Bojanowskiego raz w miesiącu ukazuje się artykuł na temat wychowania w duchu bł. Edmunda Bojanowskiego.


Zapraszamy do comiesięcznej lektury.

Kościół w Kazimierzy Małej


Wśród wielu czynników wpływających na wychowanie młodego człowieka wyłania się potrzeba autorytetu. Pomimo wielu zmian społecznych autorytet pozostaje ciągle jednym z istotnych elementów wychowania.

Dzieci i młodzież często demonstrują swoim stylem bycia, zachowania, że nie liczą się z niczym i z nikim…

Jest to jednak tylko zewnętrzna powłoka maskująca ich ludzkie potrzeby i szukanie autentycznych wzorców.


. Nasuwa się pytanie: Jak być autorytetem dla swoich dzieci?


Z życia wzięte ...

Trzy koleżanki: Iwona, Marika i Julia spotkały się po lekcjach. Świetnie bawiły się razem, wymyślając coraz to nowsze zabawy. W pewnym momencie Iwona powiedziała:
- Muszę już wracać do domu.
- Zostań jeszcze - zaproponowała Julia.
- Nie mogę. Obiecałam wrócić na 16.00.
- Coś Ty taka punktualna? - dziwiła się Marika.
- Ja też miałam być przed rodzicami w domu. Ale co tam…! Niech się trochę podenerwują, gdy wrócę później - powiedziała z przekąsem Julia.
- Ja już idę. Iwona wstała i zaczęła się ubierać do wejścia.
- Zaczekaj, nie możesz coś im wymyśleć? Taka fajna zabawa… nie psuj wszystkiego! - upierała się Julia.
- Opowiedz o staruszce, której musiałaś pomóc albo coś takiego… podsunęła pomysł Marika.
- Przecież to kłamstwo! - oburzyła się Iwona
- Oni też obiecują, a nie dotrzymują słowa. Mama mówiła o wspólnych wakacjach, a Tata obiecywał mieć dla nas więcej czasu i zabrać nas do ZOO. I nic! Kolejny raz nic! Gdy mama wraca z pracy to jest zmęczona i tylko obiecuje. Więc i ja nie muszę dotrzymywać słowa - stwierdziła Marika.
- Mój tata daje pieniądze i zwalnia się ze wszystkiego. Mama mówi co innego, a tata jeszcze co innego - żaliła się Julia.
Iwona zaczęła bronić rodziców:- Moi rodzice razem ustalają, planują i bardzo starają się dotrzymać danego słowa. Dla mnie ważne jest to, co mówią, ale jeszcze ważniejsze to, co robią. Ja też chciałabym być taka jak oni… zamyśliła się Iwona.
-A mi rodzice pozwalają na wszystko i uważam, że jestem już na tyle duża, że nie muszę ich słuchać, odpowiadam za swoje decyzje - z przekąsem stwierdziła Marika.
-Oni mi także ufają i nie chcę ich zawieść - powiedziała Iwona, wychodząc z pokoju.

Gdy wróciła do domu, podczas wspólnego obiadu, rodzice zauważyli niepokój i zdenerwowanie córki.
- Czy po lekcjach spotkałaś się z koleżankami? - zapytała mama, patrząc uważnie na Iwonę.
- Tak bawiłyśmy się razem- przytaknęła.
- Lubisz się z nimi spotykać?- niepokojąco zapytała jeszcze mama.
- One mówiły, że rodzice, co innego mówią, a co innego robią. Stwierdziły, że są już na tyle duże, że nie muszą słuchać rodziców, że robią to, na co mają ochotę…
Do rozmowy włączył się tata:
- Co zrobiłabyś, gdyby twoje drzewko, które jest małe, zaczynało rosnąć krzywo?
- Wbiłabym patyk i przywiązałabym go tak, aby wyprostowało się i rosło prosto.
- Podobnie jest z wychowaniem dziecka. Gdy rodzice pobłażają, to dziecko opuszcza się i wcale nie rośnie prosto…, dlatego w wychowaniu potrzeba miłości, ciepła, słońca, ale i strug deszczu, które oczyszczają, orzeźwiają. Potrzeba konsekwencji i umiejętności wybierania. Nie jest dobrze zawsze na wszystko mówić: tak.
- No tak, ale Wy jesteście dla mnie wyrozumiali, nawet, kiedy mi coś nie wychodzi. Na te słowa mama mrugnęła okiem do Iwony.
- Widzisz, dużo można mówić pięknych słów, ale muszą być one potwierdzone w życiu. Tata przytakiwał słowom mamy i przytulił córkę.

"Perełka" bł.Edmunda Bojanowskiego

Dzieci wzorują się na rodzicach. W pierwszych latach dziecko przyjmuje postawy rodziców bezkrytycznie i naturalnie, jak to określił bł. Edmund: Czym ranne wstanie i rychłe zasianie, tym też wczesne wychowanie. Rodzice nie muszą zabiegać o szacunek, poważanie, zaufanie – autorytet buduje się naturalnie przez autentyczność i prawość postępowania: bł. Edmund zauważył, że łatwo przychylność małych dzieci sobie zjednać, byleby im jakąkolwiek troskliwość okazać. To prawda, że w okresie dorastania, autorytet rodziców, dziadków zostaje poddany próbie. Dlatego w tym czasie bardzo ważne jest, w jaki sposób rodzice będą towarzyszyć swoim dzieciom, czy i na ile obdarzać będą ich zaufaniem, czy będą konsekwentni, gdy ich zaufanie zawiodą. Bł Edmund rozróżniał czyny, które czasem mogą być złe, od osoby, która jest zawsze dobra: Powiedziałem, że się nie gniewam na nią, tylko na to zło, które ją ze świętej drogi sprowadza. Gdy rodzice mają zdrowe poczucie własnej wartości i są zadowoleni z siebie, bez względu na swoje osiągnięcia – wówczas dziecko wierzy i szanuje rodziców. Gdy zaś osoba dorosła użala się nad sobą, źle wyraża się o sobie, ucieka od problemów, jest skłócona ze sobą i innymi – niestety, przestaje być autorytetem.
Bardzo ważna jest spójność słów z czynami. To, czego dorośli oczekują od dzieci, sami muszą najpierw wprowadzać w czyn. Same słowa nie wystarczą, a polecenia, zachęty nie pobudzą, np. do modlitwy, do wierności. Bł. Edmund Bojanowski radzi: słowa nauki tu nie wystarczą: dzieci nie słowem, lecz życiem uczyć trzeba, jak żyć mają. W procesie wychowania do autorytetów istotna jest współpraca obojga rodziców. Nic nie zastąpi ich spójnej postawy. Stąd czymś bardzo ważnym jest przygotowanie młodego pokolenia do bycia matką, do bycia ojcem – nie tylko przez fakt przekazania życia.
Całe wychowanie stawia sobie za cel ukształtowanie osoby ludzkiej w odniesieniu do jej celu ostatecznego – do bycia zbawionym, świętym. Bł. Edmund wskazywał siostrom, że im bardziej ludzkość z postępem cywilizacji oddala się od natury, tym bardziej zaniedbuje, czy wypacza początkowe kształcenie wieku dziecięcego. Wychowanie musi pomagać dzieciom i młodzieży w zdobywaniu umiejętności coraz szerszego otwierania się na rzeczywistość i wypracowania sobie zdrowego i solidnego światopoglądu, opartego na wartościach duchowych, religijnych i humanistycznych.
Często spotyka się sytuacje, kiedy rodzice wyręczają dzieci w ich podstawowych obowiązkach, co usprawiedliwiają brakiem czasu, cierpliwości. A są i tacy, którzy uważają, że to zadanie sami wykonają lepiej, szybciej i sprawniej. Niestety, jednak wymagania stawiane przez rodziców i wychowawców w zakresie utrzymywania porządku uczą dzieci doskonale obowiązkowości i odpowiedzialności, a także wiary w to, że sobie poradzą z wykonaniem zadań w ramach powierzanych im w życiu funkcji.
I jeszcze jeden aspekt kształtujący samodzielność i odpowiedzialność młodego człowieka, na który często zwracał uwagę Edmund Bojanowski: Zabawy dziecięce powinny mieć pewien porządek i prawidłowość, aby dzieci w porządek i ład wprawiać, inaczej niepodobna, aby z nich kiedyś porządni a i nieswawolni obywatele wyrośli. (…) stąd nie należy zostawiać dzieciom dowolnego wyboru zabaw i gier, trzeba tu mieć na względzie takie, które uczą dobrego obejścia.
Dziś w dobie tabletów, komórek i przeróżnych gier komputerowych zwróćcie, drodzy rodzice, uwagę na to, czego dobrego uczą wasze dziecko gry i zabawki, którymi ich tak hojnie obdarowujecie. Czy uczą wrażliwości na drugiego człowieka? W świat jakich wartości je wprowadzają? Czy dzięki nim, kiedyś samodzielnie i odpowiedzialnie wezmą w ręce ten najpiękniejszy dar, jakim je obdarowaliście – życie?


Jeśli ta odpowiedź, pobudzi Cię do refleksji, lub wzbudzi nowe pytania, to możesz podzielić się nimi - z siostrami służebniczkami.

siostrybdnp@gmail.com


© Kazimierza Mała 2013